Klub Turystyczny
"Puszcza Zielonka"
„Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę"
św. Augustyn

Góry Opawskie - po obu stronach lustra...
Długi weekend listopadowy 2015
 
Najdalej na wschód wysunięty „epizod” Sudetów. Opawskie. Zaczynamy przygodę z tym właśnie pasmem górskim.
Z pewnością ta destynacja może być pomysłem dla jeszcze wieeeelu wypraw i wycieczek. To tutaj właśnie – w Prudniku „startuje” Główny Szlak Sudecki im. M. Orłowicza (szlak czerwony).  A kończy się… - no właśnie! Dopiero po 440 km w Świeradowie Zdroju, w Górach Izerskich. Miło jest zatem pomyśleć ile jeszcze przed nami do „zglobtrotterowania”.

Pogoda wymarzona – listopad jest marcem, ciepłym i słonecznym. A Schronisko w Prudniku miejscem nadzwyczaj ekskluzywnym. Ta skromna miejscowość ma swój „koniec świata” – jest nim Klasztor Franciszkanów (Sanktuarium św. Józefa), w którym spędził rok internowania ks. Kardynał Stefan Wyszyński. W klasztorze jest cela Kardynała, sala audiowizualna, a miejsce przyjmuje liczne pielgrzymki.
Ciekawe, ale wcale nie franciszkańską, a dominikańską drogę obrał Prudniczanin, obecny O. Jan Góra….

Ponieważ mamy wędrować przez miejsca „kultowe” w sensie nie tylko sakralnym ale i „modnym” – dzielnie wspinamy się na Gwarkową Perć, która jest przepustką do wysokich, górskich partii.

Gwarkowa Perć to ściany wyrobiska górniczego po nieczynnym kamieniołomie o powierzchni liczące około 1.200 m² powstałej po eksploatacji łupków fyllitowych. W wyniku robót eksploatacyjnych wyrobisko kamieniołomu na wysokości 430 m n.p.m. wcięło się poziomo w południowo wschodnie zbocze wzniesienia powodując sztuczne odsłonięcie warstw skalnych. Eksploatacja prowadzona była warstwowo (schodowo) w wyniku czego pozostały charakterystyczne półki określane obecnie jako ambony. W prawie pionowych ścianach o 50-cio metrowej wysokości występują interesujące efekty przeobrażeń skał. Przez cały rok po ścianach wyrobiska malowniczo spływa woda, która zimą zamarza i sprawia wrażenie wielkiej pofalowanej pokrywy lodowej urozmaiconej soplami. W roku 1985 w wyrobisku, które jest ciekawe i niesamowite zabudowano 11 metrową metalowa drabinka , ewenement w polskich górach, gdzie trudno spotkać jakiekolwiek ułatwienia w postaci klamer, lin, łańcuchów, czy właśnie drabinek. Odsłonięte skały oraz nieczynny kamieniołom pod wieloma względami są wielką osobliwością stanowiąc atrakcję Jarnołtówka. Odsłonięte skały oraz nieczynne wyrobisko kamieniołomu objęte są ochroną jako pomnik przyrody nieożywionej.
(źródło: wikipedia)

No – mówmy szczerze – z tą wysokością to lekka przesada, ale rzeczywiście droga cały czas pnie się pod górę… Naszym celem jest Biskupia Kopa (890 m n.p.m.) – na granicy Polski i Czech. Po czeskiej stronie Góry Opawskie mają uroczą nazwę – w tłumaczeniu jest to „Złotogórska Wyżyna”.
Sam szczyt zalicza się do Korony Gór Polskich, a wieża – staruszka stała tutaj już ponad 100 lat temu… Obecna, po remoncie w 1996 r. dostarcza niezapomnianych widoków na wszystkie strony świata.

Poniżej szczytu znajduje się Schronisko – fakt bytności na Koronie sprawia, że nabywamy książeczki górskie i złożone w niej pamiątkowe pieczątki nabierają innego wymiaru…

A na dole… - co tutaj robi rodowity Włoch??? Pizzę! W nade wszystko ciepłej i przytulnej Restauracji „U Włocha” ;-)

No a gdzie ta druga strona lustra – ktoś zapyta. I słusznie. Odbiciem Gór Opawskich po czeskiej stronie jest Złotogórska Wyżyna, a w zasadzie – Jesioniki (pasmo, których Opawskie są tylko elementem). Miłośników wąwozów, mostków i drabinek zapraszamy na istny tor przeszkód ścieżki „Bila Opava”. Miejscowość, z której wychodzimy na szlak to Karlova Studanka – prawdziwy cukiereczek w  rankingu uzdrowisk. Sama ścieżka jest baaaaardzo chętnie odwiedzana, więc cieszymy się, że to listopad, a nie lipiec…

Trasa zdaje się nie mieć końca, a jednak – jak to w górach bywa – dosłownie tuż przed końcem trasy odsłania się dopiero Praded – najwyższy szczyt Jesionków (1491 m n.p.m.) z charakterystycznym nadajnikiem RTV.

Kto nie ma ochoty się wspinać – może dojechać pod Pradeda samochodem z parkingu Hvezda, ruchem wahadłowym za 250 KC (ok. 30 zł). Stąd na szczyt już tylko 1,5 h marszu – takiego „do przyjęcia”…

Wracamy do Polski. Na byłej granicy rutynowa kontrola – nasza, w sklepie ze słodyczami. Obowiązkowy zakup lentilków i czekolady „Studentskiej”. Tak, teraz możemy uznać pobyt w Czechach za w pełni dokonany.
A co nas jeszcze czeka po powrocie?

Głuchołazy. Czy ktoś pamięta, że Projekt Orderu Uśmiechu stworzyła w 1967 dziewięciolatka z Głuchołaz – Ewa Chrobak, obecnie Kawaler Orderu Uśmiechu i Sekretarz Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu? No właśnie, takie rzeczy się tutaj działy. A obecnie nie dzieje się nic, a przynajmniej niewiele. A tak by było miło, gdyby z rozkosznych parkowych kafejek (gdyby istniały ponad jedną obecną) sączyła się np. piosenka „Kocham jutro…” Michała Bajora, który tutaj właśnie się urodził. Zabudowy uzdrowiskowej niewiele – więc przydomek „Zdrój” jest mało przekonywujący. Jedynie złotodajny deszcz liści na Górze Parkowej robi wrażenie, a gęsta sieć szlaków pieszych budzi wreszcie nieco optymizmu.
W Białej Głuchołaskiej podskakują pstrągi, a na promenadzie przemykają kuracjusze…  Ot, obrazek niekoniecznie jak z bajki, ale jest nadzieja! Wrócimy tu na wiosnę.
 
 
 

 
 Luksusowe PTSM w Prudniku - d.koszary
 
 Rzeka Opawap oc zeskiej stronie
 
 Zaczynają się atrakcje ścieżki Bila OP
 
 Bila Opava c.d.
 
 Bila Opava c.d.
 
 Praded - król Jeseników
 
 Lentilki i czekolada Studentska - synonim dawnych przemytniczych czasów
 
 Schronisko w Wieszczynie-również pretenduje do miana końców świata
 
 Rośnie kolejny nordicowiec
 
Wejście na Gwarkową Perć. 
 
Bierzemy szturmem 
 
Cudowny widok na Góry Opawskie 
 
 Z wieży widokowej na Biskupiej Kopie - szczyt zdobyty!!!
 
 Ekipa chodziarzy na Grzebieniu
 
P.O.