Klub Turystyczny
"Puszcza Zielonka"
„Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę"
św. Augustyn

Kosarzyn - śladami Kresowiaków
 
Po lekturze

„Czerwone niebo nad Wołyniem” i „Maria”. Powieści historyczne Barbary Iskry Kozińskiej poruszyły nas tak bardzo, że postanowiliśmy ruszyć śladami Kresowiaków na Pomorzu Zachodnim. Wcześniej już zdarzało nam się bywać tam gdzie Kargul i Pawlak kłócili się i godzili przez miedzę, przypadkiem też trafiliśmy do Pławnej, gdzie działa „Muzeum Przesiedleńców i Wypędzonych”.

Ale właśnie książki Pani Basi poruszyły nas bardziej niż dotychczasowe doświadczenia z tematem.

Kosarzyn

Pani Basia prowadzi Pensjonat „Sosnówka” – swoje zrealizowane marzenie o powrocie w rodzinne strony. Na Wołyniu ani na Litwie jak dotąd nie była. Boi się.
Bał się i Jej Ojciec – okrutnych wspomnień rzezi Polaków, którym nie udało się uciec.
Mama Pani Basi żyje – Maria. Hoduje mały ogródek, spaceruje po okolicy, wokół domów, w których ciągle sama Rodzina albo znajomi. Jak kiedyś, w Jurkowie niedaleko Wilna…
 
Łomy, Chlebowo, Żytowań, Gubin. Tu szkoła i świetlica, tam kościół, tam szkoła i praca. Wszystko kręci się w promieniu 30 km. Mała Ojczyzna Przesiedlonych. Dopiero Pani Basia i Jej dzieci wyruszają poza ten bezpieczny sektor. Książka trzecia „Pokolenia. Czas pamięci” to właśnie opis dziejów współczesnych, nam wszystkim już bliższych. Komuna i Jej upadek, niepodważalny wpływ św Jana Pawła II na losy Polski, kolejki w sklepach i walka ze swoim sumieniem w obliczu partyjnej rzeczywistości. I tak na zmianę… - ot, życie.

Pani Basia w czasie wieczoru autorskiego. 
 
O tych co odeszli

Groby są zawsze jak pobudka, gdy komuś z głowy wywietrzeje świadomość nieuchronnego przemijania. Ale też są jak te kamienie, co pamiętać będą kiedy i my już przeminiemy.
Groby Kresowiaków z powieści wytyczają trasę Ich wędrówki.
W Wierzbicy Górnej na Śląsku Opolskim pozostała na zawsze Michalina Kozińska. Ci, co dotarli do Kosarzyna spoczywają częściowo w Chlebowie i Gubinie. Inni tam, gdzie śmierć Ich akurat zastała.

Z łzą w oku stanęliśmy nad grobem Teścia i Męża Pani Marii.
 
 

Nieopisane wzruszenie nas ogarnęło gdy znaleźliśmy grób Jana Zawadzkiego – Ojca Pani Marii. Pierwszego zmarłego repatrianta polskiego na tym terenie. Córka wspomina Go i opłakuje do dzisiaj, w każdej rozmowie. Co razem przeżyli – i słowa nie opiszą…

Dzisiaj

Pozostaje pamiętać. Zaledwie czy aż? Książki Pani Basi są o tyle ważne, że w tym czasie kiedy temat Wołynia stał się „nośny” można było spodziewać się lawiny książek, niekoniecznie wiernych faktom, kiepskich fabularyzacji.
O dziwo – nic takiego się nie stało. Pani Basia pojawiła się w sam raz, z życia wziętą historią. Spisaną na prośbę swojego Ojca, Zdzisława. W tej chwili znaną już na całym świecie – wśród naszych rodaków, Polonusów.

Wydeptane ścieżki

Wały nad Nysą Łużycką i Odrą. Naturalna granica z Niemcami. Dzisiaj obszar Krzesińskiego Parku Krajobrazowego. To tutaj Kresowiacy budowali swoją nową rzeczywistość. Oczywiście nie tylko tutaj – są wszędzie. Łączy Ich jedno słowo, jak hasło otwierające drzwi do Ich serc – Wołyń….

Spacer na wałach.
 
 
 
 
 
 
 
Podczas rozmowy z Panią Marią.

Zmieniając nastrój

A turystycznie? Kiedyś Kosarzyn był dużą, portową wioską rybacką. Barki pływały tam i z powrotem. Tętniło życie. Gubin był wielkim, towarzyskim miastem, z wieloma szkołami, zakładami i instytucjami. Było zielono, radośnie i spokojnie.

Dzisiaj to raczej teren zamierający. Młodzi wyjechali, szukając łatwego pieniądza, czy po prostu – PRACY!!! Rozrywek brak, spacerowiczów jak na lekarstwo. Wzdłuż obu rzek biegnie znana droga rowerowa, którą można podążać od Gór Izerskich aż na Wyspę Uznam. Nysą można spłynąć kajakami z Gubina do Kosarzyna.
 
W Kosarzynie, nad J. Borek – tak jak kiedyś bohaterowie książek – tak i teraz można korzystać z dobrodziejstw ośrodka wypoczynkowego.
 
Po drugiej stronie Odry czeka nas niesamowity widok i historia. To zerwany most w Kłopocie, wysadzony w powietrze przez Niemców, po tym jak ostatnie niemieckie rodziny uciekały z tych terenów. Dość symboliczne miejsce, bo mostu nigdy ani nie odbudowano, ani nie zlikwidowano do końca.

W zawieszeniu...
 
 
 
Spragnieni kolorowych widoków podążamy do Forst po niemieckiej stronie – do Wschodnioniemieckiego Ogrodu Różanego. Pora do zwiedzania – najlepiej czerwiec.
Park został okrzyknięty Najpiękniejszym Ogrodem Niemiec 2013 r.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jadąc w stronę przeciwną, trafiamy do Zielonej Góry. Po Mszy św. w poewangelickim kościele MB Częstochowskiej (jakże przypomina kościoły pokoju w Jaworze czy Świdnicy!)...
 
 
 
...ruszamy na poszukiwania ukrytych bachusików…. Na zdjęciu – Rodzik, czyli miłośnik ogrodnictwa (nazwa od… Rodzinnych Ogródków Działkowych).
 
 
 
Zielona jest rzeczywiście zielona – szczególnie jeśli chodzi o Piastowskie Wzgórze, zagospodarowane szlakami nordic walking. Jednym z nich można przespacerować się do Ogrodu Botanicznego – skromnego, aczkolwiek stanowiącego sporą atrakcję dla najmłodszych.

CDN

Krótki pobyt, niezaspokojona ciekawość, konieczny powrót.
Na pocieszenie pozostaje utrwalone w fotografii wspomnienie i trzecia część sagi, która przyniesie kolejne inspiracje dla podróży.

Na pamiątkę 
 
P.O.